Kierowca zjeżdża na Autohof przy A2 w okolicy Helmstedt, silnik pracuje na jałowym biegu, a na wyświetlaczu deski rozdzielczej pojawia się ostrzeżenie układu oczyszczania spalin z licznikiem odliczającym dystans do ograniczenia mocy. Jest 22:58, 10 sierpnia. Do rana zostało kilka godzin, do celu w Berlinie kilkaset kilometrów. Ten tekst opisuje, jak wyglądała ta noc krok po kroku — od pierwszego komunikatu na wyświetlaczu po jazdę testową o 00:45.
Awaria układu SCR/AdBlue nie jest usterką silnika w klasycznym sensie. To wymuszona reakcja elektroniki na niesprawność systemu redukcji emisji — mechanizm wymagany prawem UE, nie kaprys producenta. Problem w tym, że mało kto rozumie, ile realnie ma czasu, zanim ciągnik zwolni do 20 km/h albo w ogóle nie odpali po zgaszeniu silnika. Właśnie to rozstrzyga, czy noc kończy się naprawą na miejscu za 595 euro netto, czy postojem wartym nawet 1200 euro za dobę.

Co się wydarzyło na Autohofie przy A2
Ciągnik siodłowy jechał trasą A2 w kierunku Berlina, gdy kierowca zauważył ostrzeżenie na wyświetlaczu. Marka pojazdu nie ma tu znaczenia — problem dotyczy praktycznie każdego nowoczesnego ciągnika z układem SCR, niezależnie od producenta. Komunikat pojawił się nagle, bez wcześniejszych sygnałów w ciągu dnia. Kierowca zjechał na najbliższy Autohof, zgasił silnik na chwilę, sprawdził poziom AdBlue na wskaźniku — i zadzwonił do naszej centrali.
Na wyświetlaczu widniały dwie informacje jednocześnie: symbol ostrzegawczy układu oczyszczania spalin oraz licznik odliczający pozostały dystans do wejścia w tryb ograniczonej mocy. To kombinacja, która wymaga szybkiej, ale przemyślanej decyzji, nie paniki.
Odliczanie do ograniczenia mocy — co to właściwie znaczy? To licznik kilometrów lub minut, po których elektronika silnika automatycznie obniży moment obrotowy, a następnie prędkość maksymalną. Producenci różnią się szczegółami, ale mechanizm jest wspólny dla całej branży ciężarowej od kilkunastu lat.
Wieloetapowa kaskada ostrzeżeń: jak to działa naprawdę
Układ SCR nie wyłącza silnika od razu. Zamiast tego uruchamia sekwencję kolejnych etapów, dając kierowcy czas na reakcję. Znajomość tej kaskady decyduje o tym, czy dojedzie się do serwisu, czy zostanie się na poboczu.
Pierwszy etap to zwykle lampka kontrolna lub komunikat tekstowy na wyświetlaczu, bez żadnych ograniczeń w jeździe. Silnik pracuje normalnie, ale system już rejestruje usterkę i uruchamia odliczanie. Drugi etap to redukcja momentu obrotowego — pojazd wciąż jedzie, ale wyraźnie traci na dynamice, zwłaszcza pod obciążeniem i na wzniesieniach. Trzeci etap to twarde ograniczenie prędkości, często do około 20 km/h. Na autostradzie to praktycznie koniec jazdy — taki ciągnik stanowi zagrożenie w ruchu i sam kierowca zwykle decyduje się na zjazd na pobocze lub najbliższy parking.
Ostatni, czwarty etap to blokada ponownego uruchomienia. Jeśli silnik zostanie zgaszony po przekroczeniu określonego progu odliczania, komputer może odmówić startu. To jest dokładnie ten moment, którego dotyczy niniejsza historia — i dlatego zdecydowano się nie gasić silnika na dłużej, zanim technik nie zdążył postawić diagnozy.
Ile realnie jest czasu, zanim zadziała ograniczenie?
Licznik na wyświetlaczu pokazuje zwykle od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów zapasu, zależnie od producenta i przyczyny błędu. To nie jest czas na spokojną kolację i drzemkę do rana — to okno, w którym trzeba podjąć decyzję: jechać dalej ostrożnie do najbliższego punktu serwisowego, czy zatrzymać się i wezwać pomoc.
Błąd tego typu, który dotyczy powolnego wyczerpywania się rezerwy przed ograniczeniem, różni się od nagłej awarii przewodu AdBlue — tam licznik potrafi skoczyć z pełnego zapasu do zera w ciągu kilku minut jazdy. Dlatego zasada jest prosta: gdy tylko pojawia się licznik odliczający, trzeba zjechać z trasy i zadzwonić, zamiast liczyć na to, że uda się dotrzeć do bazy.
Dlaczego nie warto czekać do ostatniej chwili? Bo margines błędu jest mniejszy niż się wydaje. Jazda „na styk” z licznikiem kończy się czasem zatrzymaniem w miejscu bez zjazdu, bez oświetlenia, czasem na pasie awaryjnym — a to już inny, znacznie poważniejszy problem logistyczny i bezpieczeństwa.
Dlaczego nie wolno zgasić silnika i przeczekać do rana
To jest sedno tej historii. Intuicja podpowiada, że najprościej zgasić silnik, przespać się w kabinie i zająć się sprawą rano, kiedy otworzą się warsztaty. W praktyce to jedna z gorszych decyzji, jakie można podjąć na późnym etapie ostrzeżenia.
Po przekroczeniu pewnego progu w kaskadzie ostrzeżeń komputer silnika traktuje ponowne uruchomienie jako niedozwolone, dopóki błąd nie zostanie skorygowany. Innymi słowy: pojazd, który jeszcze jechał — choć wolno i z ograniczeniami — po zgaszeniu silnika może po prostu nie odpalić. Zamiast interwencji technika z diagnostą i AdBlue na miejscu, sprawa zamienia się w holowanie do warsztatu, utratę doby przestoju i koszt liczony już nie w setkach, a w tysiącach euro.
Dlatego w tym przypadku technik od razu zalecił: nie gasić silnika bez potrzeby, zostawić go na jałowym biegu do czasu diagnozy. To pozornie drobna decyzja zaważyła na całym przebiegu nocy.
Jak zorganizowano pomoc
Cała procedura od telefonu do wyjazdu technika przebiegła w kilku krokach.
- Kierowca zadzwonił na numer centrali +49 160 5753826 i opisał komunikat na wyświetlaczu wraz z lokalizacją.
- Dyspozytor przeprowadził wstępną zdalną diagnozę telefoniczną, ustalając etap ostrzeżenia i poziom pilności.
- Do kierowcy skierowano technika z naszej partnerskiej sieci serwisowej w regionie, wyposażonego w skaner diagnostyczny i zapas AdBlue.
- Kierowcy przekazano jasną instrukcję: nie gasić silnika, jeśli to możliwe, i pozostać na dobrze oświetlonym parkingu Autohofu.
Cała komunikacja odbyła się telefonicznie, bez opóźnień typowych dla mailowych zgłoszeń. Dyspozytornia lkwhelp24 działa 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, co przy nocnej awarii tego typu ma bezpośrednie przełożenie na to, ile kilometrów zapasu zostanie zużytych, zanim przyjedzie pomoc.
Sytuacja na miejscu: dlaczego nocą decyzja jest trudniejsza
W dzień awaria SCR to zwykle kwestia godziny czy dwóch — najbliższy warsztat marki jest otwarty, części są na magazynie, decyzja „jedziemy do serwisu” jest oczywista. W nocy sytuacja wygląda inaczej.
Serwisy autoryzowane są zamknięte do rana. Części zamienne, jeśli potrzebny byłby na przykład nowy przewód AdBlue albo element czujnika, nie zawsze są dostępne na miejscu o północy. Baza przewoźnika bywa oddalona o setki kilometrów. W takiej sytuacji decyzja „naprawiamy na miejscu / jedziemy dalej ostrożnie / czekamy do rana” nie jest formalnością — to realny wybór z konsekwencjami finansowymi i czasowymi.
Trzeba powiedzieć uczciwie: nie zawsze odpowiedzią jest naprawa na miejscu. Czasem, gdy przyczyną okazuje się uszkodzony element układu SCR, którego nie da się wymienić w warunkach parkingowych, jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest zabezpieczenie pojazdu i oczekiwanie do rana na termin w warsztacie, ewentualnie holowanie. W tym konkretnym przypadku, po zdalnej diagnozie telefonicznej, dyspozytor ocenił, że problem najprawdopodobniej mieści się w zakresie napraw wykonywalnych na miejscu — i ta ocena się potwierdziła.
Co realnie da się zrobić nocą na parkingu
Zakres napraw mobilnych przy awarii SCR jest ograniczony, ale często wystarczający. Obejmuje trzy główne czynności.
Pierwsza to odczyt kodów błędów skanerem diagnostycznym — to jedyny sposób, żeby ustalić, czy problem leży w niskim poziomie AdBlue, w przewodzie, w czujniku jakości płynu, czy w samym module SCR. Druga to uzupełnienie poziomu AdBlue, jeśli okazuje się, że przyczyną było zwykłe wyczerpanie płynu, co zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać, zwłaszcza przy długich trasach bez tankowania. Trzecia to sprawdzenie przewodu i połączeń układu — pęknięcia, nieszczelności, obluzowane złącza.
Skasowanie kodu błędu następuje wyłącznie po fizycznym usunięciu przyczyny. To nie jest formalność do odhaczenia, tylko ostatni krok w sekwencji: diagnoza, naprawa, dopiero potem reset licznika i systemu ostrzeżeń.
Dlaczego nie wolno po prostu skasować błędu
Zdarza się, że kierowcy pytają, czy nie da się po prostu wyzerować komunikatu skanerem i pojechać dalej bez faktycznej naprawy. Odpowiedź brzmi: nie, i to z kilku powodów naraz.
Po pierwsze, ingerencja w układ oczyszczania spalin bez usunięcia przyczyny usterki jest niezgodna z przepisami dotyczącymi emisji spalin — regulacje Unii Europejskiej wprost wymagają, żeby pojazd z niesprawnym układem SCR nie mógł emitować ponad dozwolone normy, stąd mechanizm wymuszonego ograniczenia mocy. Po drugie, pojazd z zamaskowanym, a nie naprawionym błędem nie przejdzie kolejnego przeglądu technicznego — niemiecki § 36 StVZO określa wymogi techniczne, które SCR musi spełniać. Po trzecie, przy kontroli drogowej lub przeglądzie usterka ujawnia się niemal natychmiast, bo system rejestruje historię błędów, nawet po ręcznym skasowaniu bieżącego komunikatu.
Dlatego technik lkwhelp24 zawsze najpierw ustala przyczynę, potem ją usuwa, a dopiero na końcu kasuje kod. Kolejność odwrotna nie ma sensu technicznego ani prawnego.
Niski poziom AdBlue czy awaria układu? Jak to odróżnić
Niski poziom AdBlue — sygnał wcześniejszy, prostszy w obsłudze. Wskaźnik na desce rozdzielczej pokazuje spadający poziom płynu, zwykle na długo przed wejściem w tryb ograniczenia. Rozwiązanie to zwykłe dolanie płynu na najbliższej stacji lub przez technika mobilnego.
Awaria układu SCR — sygnał poważniejszy, wymaga diagnostyki. Komunikat pojawia się nawet przy pełnym zbiorniku AdBlue i dotyczy nieprawidłowego działania czujnika, przewodu, dawkownika albo samego katalizatora SCR. Tego nie da się rozwiązać samym dolaniem płynu — konieczny jest skaner i fizyczna kontrola układu.
Kluczowa różnica: jeśli wskaźnik poziomu AdBlue pokazuje pełny lub prawie pełny zbiornik, a mimo to pojawia się ostrzeżenie z odliczaniem, przyczyną niemal na pewno nie jest brak płynu. Właśnie ta sytuacja miała miejsce na Autohofie przy Helmstedt — poziom AdBlue był wystarczający, więc technik od razu skierował diagnostykę na przewód i czujniki, nie tracąc czasu na sprawdzanie oczywistego.
Pошaговy przebieg naprawy
Krok 1. Rozmowa telefoniczna i wstępna diagnoza. Dyspozytor ustala etap ostrzeżenia, poziom AdBlue według wskaźnika kierowcy i dokładną lokalizację.
Krok 2. Dojazd technika. Technik z partnerskiej sieci serwisowej dociera na Autohof z zestawem diagnostycznym i zapasem AdBlue w bańkach.
Krok 3. Odczyt kodów błędów skanerem. Technik podłącza skaner do złącza diagnostycznego pojazdu i odczytuje pełną listę kodów, ustalając, czy problem dotyczy czujnika, przewodu czy poziomu płynu.
Krok 4. Naprawa właściwa. W tym przypadku obejmowała dolanie AdBlue do pełnego poziomu oraz kontrolę przewodu pod kątem nieszczelności i uszkodzeń mechanicznych.
Krok 5. Skasowanie błędu i jazda testowa. Dopiero po potwierdzeniu, że przyczyna została usunięta, technik kasuje kod błędu i wykonuje krótki przejazd testowy, sprawdzając, czy system nie zgłasza ponownie ostrzeżenia.
Pełny harmonogram nocnej interwencji
| Czas | Etap | Działanie |
|---|---|---|
| 22:58 | Awaria | Na wyświetlaczu pojawia się ostrzeżenie, kierowca dzwoni do centrali |
| 23:10 | Dyspozycja | Zdalna diagnoza telefoniczna, alarmowany technik |
| 23:45 | Dojazd | Technik dociera na Autohof przy A2 pod Helmstedt (35 min jazdy) |
| 00:00 | Diagnostyka | Odczyt kodów błędów skanerem, ustalenie przyczyny (15 min) |
| 00:35 | Naprawa | Dolanie AdBlue, sprawdzenie przewodu, skasowanie błędu (35 min) |
| 00:45 | Kontrola | Jazda testowa, pojazd gotowy do dalszej trasy |
Łączny czas od telefonu do zwolnienia pojazdu wyniósł 1 godzinę 47 minut. To wynik możliwy tylko dzięki temu, że kierowca zadzwonił od razu po pojawieniu się pierwszego komunikatu, a nie po wejściu w kolejny etap ograniczenia.
Ile kosztowała naprawa
| Pozycja | Cena (EUR) |
|---|---|
| Dojazd (interwencja nocna) | 260 |
| Diagnostyka skanerem | 150 |
| Dolanie AdBlue (materiał, ok. 10 l) | 45 |
| Robocizna: sprawdzenie przewodu/układu (1 godz.) | 140 |
| RAZEM (netto) | 595 |
Wszystkie kwoty netto, plus VAT. Dla porównania: postój ciągnika siodłowego kosztuje przewoźnika około 800-1200 euro za dobę, licząc utraconą marżę, kary umowne za opóźnioną dostawę i koszty stałe floty. Naprawa nocna za 595 euro wypada więc zauważalnie taniej niż jeden stracony dzień pracy pojazdu.
Uczciwe zastrzeżenie. Jeśli podczas diagnostyki okaże się, że trzeba wymienić przewód AdBlue albo uszkodzony jest element samego układu SCR, nie zawsze da się to zrobić na miejscu, nocą, na parkingu Autohofu. W takim wypadku konieczny jest termin w warsztacie stacjonarnym, a koszty rosną o cenę części i ewentualnego holowania — realnie od 900 do 1600 euro, w zależności od odległości do najbliższego punktu serwisowego.
Dlaczego przy tym problemie potrzebny jest profesjonalista
Samodzielna próba rozwiązania problemu przez kierowcę niesie kilka konkretnych ryzyk.
- Błędna interpretacja etapu ostrzeżenia i decyzja o dalszej jeździe, która kończy się twardym ograniczeniem prędkości w niewłaściwym miejscu, na przykład na pasie ruchu bez możliwości bezpiecznego zjazdu.
- Zgaszenie silnika w złym momencie i zablokowanie ponownego rozruchu, co zamienia prostą naprawę w kosztowne holowanie.
- Użycie niewłaściwego lub nieoryginalnego skanera, który nie odczyta pełnej listy kodów albo poda błędną diagnozę.
- Samodzielne kasowanie błędu bez usunięcia przyczyny, co prowadzi do nawrotu problemu kilkadziesiąt kilometrów dalej i naraża pojazd na niezgodność z przepisami przy kontroli.
Technik z odpowiednim sprzętem diagnostycznym i doświadczeniem w pracy z układami SCR różnych producentów potrafi w kilkanaście minut ustalić, czy problem da się rozwiązać na miejscu, czy wymaga warsztatu. To oszczędność czasu, która bezpośrednio przekłada się na oszczędność pieniędzy.
Typowe sytuacje z awarią SCR/AdBlue, z którymi wyjeżdżamy
Nasza dyspozytornia obsługuje podobne zgłoszenia na terenie całych Niemiec, nie tylko na trasie A2. Do najczęstszych scenariuszy należą: wyczerpanie AdBlue na długiej trasie bez planowania postojów tankowania, zamarznięty przewód AdBlue zimą przy niedostatecznej izolacji, uszkodzenie mechaniczne przewodu przez kamień lub odłamek z jezdni, awaria czujnika jakości płynu dającą fałszywe alarmy, oraz zanieczyszczenie zbiornika AdBlue skutkujące błędnym odczytem systemu. Każdy z tych przypadków wymaga innego zakresu interwencji, ale wspólny mianownik jest jeden: im szybciej zadzwoni kierowca, tym więcej opcji naprawy pozostaje w zasięgu ręki technika.
Profilaktyka: jak uniknąć nocnej niespodzianki
Kilka nawyków realnie zmniejsza ryzyko awarii SCR na trasie. Warto sprawdzać poziom AdBlue nie rzadziej niż przy każdym tankowaniu oleju napędowego, a nie dopiero, gdy zapali się wskaźnik ostrzegawczy. Filtr AdBlue wymaga regularnej wymiany zgodnie z zaleceniami producenta, zwykle co określony przebieg — zaniedbanie tego punktu jest jedną z częstszych przyczyn nawracających błędów. Przy pierwszym, nawet niepozornym komunikacie na wyświetlaczu warto od razu skontaktować się z serwisem, zamiast czekać, aż system sam wejdzie w kolejny etap ograniczenia. Nie warto też jeździć „na lampce” w nadziei, że problem sam zniknie — układy SCR nie naprawiają się same, a odliczanie działa niezależnie od tego, czy kierowca zwraca na nie uwagę.
Rozszerzony blok o układach SCR i utrzymaniu floty
Układ SCR (Selective Catalytic Reduction) to dziś standardowe wyposażenie niemal każdego nowoczesnego ciągnika siodłowego, niezależnie od marki. Producenci komponentów, tacy jak Bosch, dostarczają moduły dawkowania AdBlue i czujniki jakości płynu, które są sercem tego systemu. Awarie tego typu rosną wraz z wiekiem floty i intensywnością eksploatacji, a wśród flot z regularną diagnostyką prewencyjną liczba nocnych wezwań z powodu SCR jest zauważalnie niższa niż wśród przewoźników, którzy diagnostykę traktują wyłącznie jako reakcję na już zapalone ostrzeżenie.
Dla zarządzających flotą kluczowe jest wpisanie kontroli poziomu AdBlue i stanu filtra do harmonogramu okresowych przeglądów, obok standardowych punktów jak ciśnienie w oponach czy stan hamulców. ADAC regularnie publikuje statystyki awaryjności pojazdów użytkowych na niemieckich autostradach, w których problemy z układem oczyszczania spalin od kilku lat zajmują stałe miejsce wśród przyczyn wezwań pomocy drogowej dla ciężarówek.
Dlaczego wybierają nas
Nasza dyspozytornia pracuje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, obsługując zgłoszenia w kilku językach, co ma znaczenie przy międzynarodowym ruchu tranzytowym przez Niemcy. Sieć partnerska pokrywa główne trasy autostradowe kraju, dzięki czemu czas dojazdu technika mieści się zwykle w przedziale 30-70 minut. Kosztorys przedstawiamy przed rozpoczęciem prac, bez ukrytych pozycji doliczanych na końcu. Każda interwencja przy układzie emisji spalin kończy się zgodnie z przepisami — bez skrótów, które groziłyby problemami przy następnym przeglądzie technicznym.
Najczęstsze pytania
Ile realnie mam czasu, zanim zadziała ograniczenie mocy? Zależy od modelu i przyczyny błędu, ale licznik na wyświetlaczu pokazuje zwykle od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów zapasu. Nie warto czekać do ostatniego kilometra — im szybciej zadzwoni się do serwisu, tym więcej zostaje opcji naprawy.
Czy mogę zgasić silnik i przeczekać awarię do rana? Na wczesnym etapie ostrzeżenia zwykle tak, ale im dalej w kaskadzie ostrzeżeń, tym większe ryzyko, że silnik po prostu nie odpali ponownie. W opisanym przypadku technik zalecił nie gasić silnika do czasu diagnozy.
Czy da się po prostu skasować błąd skanerem i jechać dalej? Nie legalnie i nie na trwałe. Kasowanie błędu bez usunięcia przyczyny jest niezgodne z przepisami emisyjnymi, a pojazd nie przejdzie kolejnego przeglądu technicznego, a błąd wróci po kilkudziesięciu kilometrach.
Ile kosztuje nocna interwencja przy awarii SCR/AdBlue? W opisanym przypadku łączny koszt wyniósł 595 euro netto za dojazd, diagnostykę, materiał i robociznę. Jeśli konieczna jest wymiana części, koszt rośnie o 900-1600 euro w zależności od zakresu i odległości.
Jak odróżnić niski poziom AdBlue od awarii układu SCR? Jeśli wskaźnik poziomu AdBlue pokazuje pełny zbiornik, a ostrzeżenie mimo to się pojawia, przyczyną nie jest brak płynu, tylko usterka czujnika, przewodu lub dawkownika, którą trzeba zdiagnozować skanerem.
Jak długo trwa cała interwencja od zgłoszenia do wyjazdu? W opisanym przypadku 1 godzina 47 minut od telefonu do jazdy testowej. Czas może się wydłużyć przy złej pogodzie albo gdy potrzebna jest wymiana części.
Podsumowanie
Ciągnik siodłowy zatrzymał się na Autohofie przy A2 pod Helmstedt w nocy 10 sierpnia o 22:58 z powodu ostrzeżenia układu SCR/AdBlue i odliczania do ograniczenia mocy. Dzięki szybkiemu telefonowi i decyzji, żeby nie gasić silnika, technik z naszej partnerskiej sieci zdążył na miejsce w 35 minut, postawił diagnozę w kwadrans i zakończył naprawę w łącznie 1 godzinę 47 minut od pierwszego zgłoszenia. Koszt całej interwencji wyniósł 595 euro netto, wyraźnie mniej niż jedna doba przestoju pojazdu. Kluczowy wniosek z tej nocy: licznik odliczający na wyświetlaczu to sygnał do telefonu, nie do przeczekania do rana.
Potrzebujesz pomocy przy awarii SCR/AdBlue w Niemczech?
Zadzwoń pod +49 160 5753826 — dyspozytornia lkwhelp24 działa całą dobę, siedem dni w tygodniu, na terenie całych Niemiec. Więcej informacji na www.lkwhelp24.com.
Keywords: awaria SCR AdBlue ciężarówka | ograniczenie mocy tira | pomoc drogowa TIR Niemcy 24/7 | serwis mobilny ciężarówek Niemcy | AdBlue awaria autostrada A2 | ciągnik siodłowy naprawa w nocy | koszt naprawy SCR na trasie | pomoc drogowa Helmstedt
Podobne materiały
- Awaria SCR/AdBlue na A9 przy Bayreuth: interwencja przy Ford F-Max
- Pomoc drogowa dla ciężarówek w Niemczech 24/7
- Ile kosztuje holowanie ciężarówki w Niemczech w 2026 roku
- Mobilny serwis opon ciężarówek w Niemczech 24/7
- Serwis opon ciężarowych w Niemczech 24/7
Zobacz też nasze usługi: holowanie ciężarówek, warsztat TIR, mobilny serwis oraz kontakt do dyspozytorni.
Może Cię również zainteresować
- Wymiana akumulatorów w DAF na Autohofie przy A2 koło Bad Oeynhausen: ciągnik siodłowy znów na drodze w 1 godzinę 50 minut
- Awaria opony przyczepy ciężarówki na A19 pod Rostockiem: MAN TGX z przyczepą wrócił na trasę w 1 godzinę 55 minut
- Awaria ogrzewania postojowego Webasto w Volvo: jak LKWHelp24 przywrócił ciepło w kabinie w 2 godziny 10 minut na autohofie pod Norymbergą
- Rozerwana plandeka naczepy na parkingu przy A44 koło Werl: naprawa awaryjna w 3 godziny 10 minut
- Pęknięcie opony na osi kierowanej na A24 pod Ludwigslust: oszczędne Volvo FH I-Save z powrotem na trasie w 2 godziny 10 minut





